Przyjaciółki o „Przyjaciółce z młodości”
Spotkałyśmy się w stałym gronie w piątkowy wieczór. Atmosferę podgrzewały świąteczne ozdoby i płomień z palących się świeczek. Pretekstem do okołowigilijnego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki były opowiadania Alice Munro ze zbioru „Przyjaciółka z młodości”. Szybko okazało się, że żadna z nas nie była w stanie przeczytać całości. Tym bardziej dyskusja wydawała się pełniejsza. Szukałyśmy powodu, dlaczego książka noblistki nie wywarła na nas wrażenia. Czyżby przekład? A może po prostu treść, która ulotna nie zostawała w pamięci czytelniczek. Jedna z dyskutantek przytoczyła słowa z recenzji twórczości Alice Munro. Parafrazując, stwierdziła, że książkami kanadyjskiej pisarki się zachwyca czytając, po czym się o nich zapomina.
„Przyjaciółką z młodości” zakończyłyśmy spotkania klubu w tym roku. Zaplanowałyśmy następną dyskusję na styczeń. Będziemy rozmawiać o „Pewnego razu w Moskwie” Simone de Beauvoir.



















